Spojrzałam z przekrzywioną głową na szparę w klatce. Rzeczywiście można
było się przecisnąć... "A co jeśli..." "Jeśli ludzie wyssą z nas
magiczną esencje!" Myślałam. Z niepokojem patrzyłam jak Tosh powoli
wychodzi z klatki, już po chwili był po za klatką. Nie byłam specjalnie
przekonana do tego pomysłu... Tosiek merdał ogonem. Machał energiczne
łapką, abym również wyszła.
- Nie dam rady... - Mruknęłam cicho.
- No choć, za chwilę ludzie tu będą! - odparł.
- N... No dobra. - Odpowiedziałam przeciskając się przez dziurę. Jednym
ramieniem lekko trąciłam pręt obok mnie, w tej samej chwili między mną, a
prętem mignęła iskierka. Tym samym rażąc mnie. Z piskiem odskoczyłam.
Trochę to bolało, Tosh szybko zakrył łapą mi usta. Kiedy się uspokoiłam
odkrył mi pyszczek. Z nie małym oburzeniem spojrzałam na basiora.
- Czemu mnie uciszyłeś?!- wybuchłam.
- Ciszej!- syknął. Zaraz jednak jeden z jednorożców zaczął niespokojnie
wierzgać. Chyba wyczuł ludzi. Cofnęłam się nieco, Toshiro zrobił to
samo. Kiedy naukowcy wparowali do pomieszczenia, Tosh zasłonił mnie
obnażając kły. Jeden z mężczyzn powiedział:
- Hej! Znam tą wilczycę!- wskazał na mnie.
- Klair... Spotkałaś ich wcześniej?- mruknął basior.
- Niestety... Oni zabili mi rodzinę i zrujnowali watahę... -
Wyszeptałam.- Namówili wilka imieniem Marry, aby zniszczyli stado, las i
zabili moich rodziców. Drugim razem ci naukowcy zaprogramowali zabawki,
żeby wyłapali magiczne wilki. Nie udało się więc zastawili te
pułapki...- dokończyłam cicho patrząc na basiora.
- Więc to tak... - pomyślał Toshiro spoglądając na mnie zamyślonym wzrokiem.
- Te wilki chyba coś łączy... Oprócz tego, że są oboje magicznymi stworzeniami.
- Dobra weźmy je - odparł inny facet biorąc mnie na ręce. Toshiro wzięli
na łańcuch. Uważali, że jest agresywny w stosunkach do ludzi i innych
wilków. Postawili nas na stole. Rozglądaliśmy się po pomieszczeniu,
wokół nas klatki, różne eliksiry i strzykawki... Mężczyźni w białych
koszulach szykowali chyba jakiś eksperyment. Trochę się zaniepokoiłam.
Tym razem ja uścisnęłam go. To nie zbyt miłe tyle razy spotkać ludzi tak
nie bezpiecznych... Wtuliłam się w futro Tośka, czułam się nieco
bezpieczniej.
<Toshiro? Co nas spotka?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz