-Ten las, po którym teraz chodzimy to Stardust Forest. – opowiadałem Kate. – Jest to tak jakby „główna siedziba” naszej watahy. Polujemy tu, mamy swoje jaskini, spędzamy czas i w ogóle. Przyjemne miejsca, nieprawdaż?
-Yhym. – mruknęła zgodnie.
Przez dłuższy moment tylko spacerowaliśmy. Kate oglądała wysokie drzewa, badała każdy ich detal. Była zafascynowana nowym otoczeniem. Nie dziwie jej się-ja na początku również nie mogłem się napatrzeć na to magiczne miejsce. Podczas gdy wadera zachwycała się pięknem lasu, ja uważnie zlustrowałem jej wygląd. Była ona zgrabną wilczycą o długich łapach i czarno-białym futerku, które gęściej porastało pierś Kate oraz jej ogon. Uwagę zwracała również „czuprynka” na jej łebku. Jasna sierść porastała pyszczek, spód ciała i odcinki łap, również widniała na ogonie. Nie dało się także ominąć nietypowych znaczeń na ogonie, kończynach i pod oczami. Wadera zwróciła na mnie wzrok, w chwili, gdy się jej przyglądałem. Minę miała wesołą. Ja również się uśmiechnąłem.
-Tam dalej.- wskazałem nosem. – Jest Mizu no Yume. Taka sobie swojska rzeka.
-Pójdziemy tam? – zapytała z nadzieją.
-Oczywiście!
Poprowadziłem towarzyszkę do przepływającej przez las rzeki. Mizu no Yume jak zwykle roztaczała wokół siebie błękitnawą poświatę. W nocy to ładnie wyglądało. Kate ochoczo podeszła do strumienia, przyglądając się krystalicznej wodzie. Biała kotka ześlizgnęła się po puszystym ogonie wadery, również podchodząc do tafli strumienia. Zainteresowana magicznym blaskiem bijącym od rzeki, postanowiła sprawdzić, czy aby nie nadaje się ono do zabawy. Niestety, zamiast pacnąć łapką światło, pacnęła wodę. Odskoczyła ja oparzona, wygięła grzbiet w łuk, zjeżyła sierść i w stanie największego przerażenia wskoczyła na grzbiet Kate, kuląc się w gęstym futrze na karku wilczycy. Nie udało mi się powstrzymać parsknięcia śmiechu. Kate najwidoczniej również rozbawiła zaistniała sytuacja.
-W lesie są ciekawsze rzeczy, które można spróbować złapać. – powiedziałem z lekkim uśmiechem.
-Tak? Jakie na przykład? – zaciekawiła się Kate.
Była noc, czyli idealna pora na zaprezentowanie waderze jednego z piękniejszych zjawisk w Stardust Forest.
-Patrzy. – wskazałem małe, świecące punkciki, tańczące wokół drzew.
-Świetliki? – zdziwiła się.
-To nie są świetliki… w sumie to sam nie wiem, co to jest. Ashita mówiła, że jak się jednego złapie to spełni się twoje życzenie.
-Próbowałeś kiedyś?
-Nie raz. Są bardzo szybkie i ciężko je złapać. Ale zabawa jest przednia. Chyba, że któryś ci umknie tuż sprzed nosa, to wtedy możesz dostać nerwa. – zaśmiałem się. – Chciałabyś spróbować?
<<Kate? Łapiemy? ;3>>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz