- Zuko- mruknęłam, otwierając jedno oko.- Proszę cię, zabierz te łapska do siebie.
Basior spojrzał na mnie i bez słowa cofnął się nieco. Oglądaliśmy dalszy ciąg występu. Jakaś wadera o ciemnozielonym futrze śpiewała przepięknym, czystym głosem opowieść o pragnieniu wolności, walce i miłości. Słuchałam jej jak zaczarowana, podobnie zresztą jak większość widowni. Kiedy występ wilczycy zakończył się, na scenę weszły dwa basiory i zaczęły się pojedynkować. Kiedy skończyły- walkę wygrał wilk o czarnej sierści i błękitnych oczach- zapytali, czy ktoś jest chętny do zmierzenia się ze zwycięzcą.
Bez namysłu, wstałam, po czym zeszłam do nich. Wyszczerzyłam kły w uśmiechu.
- Ja- powiedziałam. Ci spojrzeli na mnie z zaciekawieniem.
- Laluniu, jesteś pewna? Forów nie będzie.
- No ja myślę- odparłam z uśmiechem.- Możemy zaczynać? Jestem Ashita, a wy..?
- Ja jestem Notos. A będziesz walczyć z Zerefem. Jak coś, zawsze możesz się poddać- ciągnął z uśmiechem.
- Nie będzie to konieczne.
- W takim razie... Start!- krzyknął.
Przybrałam pozycję bojową, obserwując swojego przeciwnika. Ten niespodziewanie zniknął. Po dwóch sekundach dostrzegłam jego sylwetkę na drugim końcu pola walki. Szybki jest. To będzie pojedynek na zwinność i szybkość. Użyłam na sobie Wzmocnienia i poczułam, jak zmysły mi się wyostrzają, a umiejętności przechodzą na wyższy poziom. Mam piętnaście minut. Zwróciłam wzrok na Zerefa. Byłam teraz w stanie dostrzec jego ruchy, choć nadal było mi ich ciężko uniknąć. W pewnym momencie kopnął mnie w bok. Lulu cicho zapiszczał, ale pozostał na trybunach. Muszę to szybko zakończyć. Odparowałam cios i przez chwilę pojedynkowałam się z basiorem na siłę, ale zaczęłam szybko przegrywać. Odskoczyłam więc od wilka na odległość około dwudziestu metrów i skupiłam się na stworzeniu swojego klona. Następnie obie stworzyłyśmy Kryształowe Łańcuchy, które oplotły ciało Zerefa. Ten jednak skumulował w sobie energię i... rozerwał naszą pułapkę. Nie tracąc ani chwili, rzuciłam na niego Cienistą Siatkę. To poskutkowało. Zbliżyłam się do niego i przygwoździłam jego ciało do ziemi, po czym cofnęłam ostatnią technikę. Użyłam na nim Kołysanki i mój wróg zasnął. Podniosłam się z ziemi i skoczyłam w kierunku Lulu i Zuko.
- Zwycięzcą zostaje... Ashita! Gratulujemy!- krzyknął Notos.
Podniosłam się z ziemi i delikatnie schyliłam łeb w podziękowaniu.
- Dziękuję za pojedynek- oznajmiłam oficjalnie. Basior, którego pokonałam akurat się przebudził.
- Hej, Ashita!- krzyknął.- Powalczmy jeszcze kiedyś!
- I to wiele razy!- odkrzyknęłam.
Notos podniósł się.
- A czy ktoś z państwa zechce spróbować szczęścia i zawalczyć ze mną?
Spojrzałam na Zuko.
- Masz ochotę? Czy idziemy teraz do Tysiącletniej Puszczy?- zapytałam.
< Zuko, co robimy?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz