- Może mały trening?- zapytała pogodnie Meredith.
- No jasne!- odparłam, podnosząc się z ziemi.
Lulu był nieco śpiący, więc wszedł na mój grzbiet i momentalnie zasnął.
- Możemy gadać normalnie. Nawet krzyczeć. On śpi jak suseł- oznajmiłam, szczerząc kły.
- Aha, dobrze wiedzieć. No to kierunek Jushiri! Prowadź.
- Może przejdziemy przy okazji obok Shinrin? To taki mały, uroczy lasek. Zarezerwowany głównie dla szczeniaków, ale póki co ich nie ma.
- Pewnie.
Zaczęłyśmy iść przed siebie, aż weszłyśmy między drzewa. Widok był doprawdy piękny. Wiatr cicho szumiał, a ptaki śpiewały swoje utwory. W końcu dotarłyśmy na małą polankę. Obie przybrałyśmy pozycje bojowe. Lulu zszedł z mojego grzbietu i podreptał w prawo na bezpieczną odległość.
- Start!- krzyknęłam.
Wzniosłam się w niebo za pomocą skrzydeł, a Meredith po prostu uniosła się w górę. A więc będzie to trening w powietrzu! Wystrzeliłam w górę, by po chwili z powrotem zanurkować w dół. Wadera w tym czasie nie próżnowała- zaczęła tworzyć jakąś dziwną powietrzną kulę. Przywołałam kryształowego smoka, od którego pocisk odbił się, jednak wyrządził mu małe szkody.
- Przepraszam!- krzyknęłam do olbrzymiego jaszczura. Ten zwrócił na mnie swoje kryształowe ślepia i dał mi znać, że nic mu nie jest.
Wylądowałyśmy na ziemi, by dalszą ,,bitwę" rozegrać na lądzie.
W tej samej chwili podbiegł do mnie yujin i gwałtownie zaczął domagać się, abyśmy pozwoliły mu się do nas dołączyć.
- Będziesz ostrożny?- zapytałam, a on pokiwał twierdząco łebkiem.
- Meredith! Lulu mógłby do nas dojść? Też chciałby potrenować!
- Jasne!- odparła z uśmiechem
Wznowiłyśmy trening. Po jakiejś godzinie wyczerpane padłyśmy na ziemię, a biały stworek radośnie skakał dookoła nas.
- Dzień pełen wrażeń. Może teraz zapolujemy?- mruknęłam, wyciągając się na słońcu.
I właśnie wtedy usłyszałyśmy coś dziwnego. Momentalnie poderwałyśmy się w górę. Zza drzew zaś wyszło coś nieznajomego. I to coś raczej nie miało przyjaznych zamiarów. Zmrużyłam oczy, starając się dostrzec sylwetkę przybysza. A raczej potwora.
< Meredith?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz