piątek, 7 sierpnia 2015

Od Ashity do Destiny, Marry i Vincenta

- To co teraz?- zapytał Vincent, wpatrując się w młodego smoka.
Przyjrzałam się uważnie stworzeniu. Był to zapewne samiec, na oko miał jakieś dwa lata.
- Jego matka może być tu gdzieś w pobliżu- oznajmiłam.- A jeśli nas zobaczy, może być niebezpiecznie...
- A przed chwilą to jak było?!- odparła Destiny.
- Ten maluch to nic w porównaniu z dorosłym osobnikiem, tym bardziej rozwścieczonym rodzicem- kontynuowałam, patrząc w oczy wadery.- Ale nie bójcie się, albowiem mam wspaniały plan!
- TO jest dopiero niebezpieczne. Ashita i plany...- mruknął z uśmiechem Vincent.
- Cicho! W każdym razie, musimy sprowokować samicę, aby ta nas zauważyła i nas zaatakowała. Wtedy my jej uciekniemy i pobiegniemy w stronę Spiczastych Gór. Tam zostawimy smoka, a sami się ulotnimy.  Ma ktoś lepszy pomysł?
- Zwiać teraz- odparła Marry.
- Wtedy smoczyca może zaatakować teren watahy.
- W takim razie bierzemy malca i kierunek: Spiczaste Góry!- krzyknął entuzjastycznie Vincent.
- Dzięki ci za wsparcie- rzekłam, szczerząc kły.
Nagle usłyszałam ryk. Bez wątpienia należał do smoka. Konkretnie, do rozwścieczonej samicy poszukującej swojego kochanego synka.
- Uciekamy?- syknęła Destiny.
- Jeszcze nie. Musi nas zobaczyć.
W tym samym momencie między drzewami dostrzegłam duże, gadzie oko. Potwór głośno wyraził swój gniew, łamiąc drzewa.
- Teraz będzie dobry moment...- wyszeptał Vincent.
- Zgadzam się. Biegiem!
Nie tracąc ani chwili, ruszyliśmy przed siebie. Wcześniej za pomocą Kryształowego Tworu stworzyłam smoka, który na swoim grzbiecie niósł młode.
- Nie ma to jak relaksujący bieg ze smokiem na karku- krzyknęłam do Vincenta, śmiejąc się.
Mimo niebezpieczeństwa, byłam szczęśliwa. Czułam adrenalinę, która dodawała mi sił.
- Szybciej!- krzyknęłam, bo jaszczur zaczynał nas doganiać.
< Vincent? Marry? Destiny?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon
NewMooni
SOTT