czwartek, 12 listopada 2015

Od Vincenta do Galaxy

Kiwnąłem głową, pokazując wilczycy kierunek, w którym będziemy zmierzać. Zacząłem od tradycyjnego przedstawianie głównej strefy naszego terytorium.
-Ten oto las – zatoczyłem łapą okrąg, obejmując połać porośniętą drzewami o koronach przystrojonych barwami oranżu, żółci i czerwieni. – zwie się Stardust Forest. Obecnie jest nieco kolorowy, uśpiony, a ziemię zawala gruba warstwa ściółki – machnąłem kończyną, wyrzucając w powietrze garść uschniętych liści – ale wiosną i latem jest tutaj ciepło, zielono i świetliście.
-Yhym. – mruknęła, na znak, że słucha jednocześnie lustrując teren dookoła.
-Większość wilków ma tutaj swoje jaskinie, urządzane są zabawy, często odbywają się polowania. – tłumaczyłem. Jest także kilka legend na temat tego miejsca… czy mówię trochę jak automat?
-Huh? – zdziwiła się moim pytaniem. – Dlaczego pytasz?
Zaśmiałem się.
-Bo już tyle wilków oprowadzałem, że pewne kwestie na pamięć wykułem.
Uśmiechnęła się.
-Może trochę brzmisz jak automat. – przyznała. – Ale wychodzi to bardziej profesjonalnie.
Skinąłem głową, prowadząc Galaxy dalej. Standardowo doszliśmy do Mizu no Yume, gdzie opowiedziałem waderze o szeptach, jakie rzekomo można tu usłyszeć.
-Mogę spróbować? – zapytała, zaciekawiona legendą. – Może mnie uda się coś usłyszeć?
-Próbuj śmiało!
Pochyliła się nad taflą wody, wytężywszy słuch. Usiadłem nieopodal, wpatrzony w pozłacane liście, dryfujące po powierzchni rzeki. Już tyle wilków próbowało wychwycić szepty duchów, a ja nie miałem żadnych doniesień, że były one prawdziwe. Pamiętam jak sam próbowałem usłyszeń rzeczone szepty, ale nigdy tak naprawdę nie wiedziałem, czy rzeczywiście coś tam mamrocze, czy to tylko szum wody lub koron drzew. Galaxy podniosła łebek.
-Nic? – domyśliłem się.
-Może nie mają ochoty na pogawędkę? – zasugerowała. Minę miała zmieszaną. – To sprawdzona legenda, czy jakiś wymysł?
-Każda legenda jest trochę prawdziwa, a trochę koloryzowana.
-A tobie się kiedyś udało?
-Nie. – wstałem. Podszedłem do wadery, stając nad brzegiem. – Ale może kiedyś…
Przez chwilę wpatrywaliśmy się w spokojną taflę wody. Nurt posuwistym ruchem przesuwał opadłe liście dębu. Galaxy sięgnęła po jeden z nich. Obracała rumiany listek, lustrując go niebieskimi oczyma. Ja również badawczo spoglądałem na obiekt.
-Wygląda trochę jak ogień. – stwierdziła, nieco oderwana od chwili obecnej.
-Lubisz płomienie? – spytałem.
-Nie jestem piromanką – zakręciła liściem, po czym puściła go; opadł na taflę Mizu no Yume i jął kontynuować swoją wędrówkę – jeśli o to ci chodzi. Po prostu lubię patrzeć na ogień i wodę.
Zmrużyłem oczy, przypatrując się badawczo waderze. Ona natomiast nadal spoglądała w głębie magicznej Mizu no Yume. Jej niebieskie oczy zdawały się zlewać z połyskującą tonią.
-Chyba wiem, gdzie teraz możemy się udać. – oświadczyłem.
Postawiła uszy. Spojrzała na mnie zaciekawiona propozycją.
-Wodospad Mizu. – rzekłem. – Piękne miejsce. Co prawda jest trochę za zimno na kąpiel, ale sam majestat nie powinien ucierpieć na pogodzie. Co ty na to?
<Galaxy? To jak będzie? ;3>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon
NewMooni
SOTT