Trafiłam do wiezienia, tam zakuto mnie w specjalne kajdany.... Zamknięto mnie w celi na sąmym dnie więzienia. Na poziomie S...
-----------
Do mojej celi wszedł wysoki mężczyzna... Spojrzałam na niego jednym okiem.
-Idziemy... -Warknoł.
Wstałam posłusznie wychodząc z celi. Ludzie zapriwadzili mnie do jakiejś dziwnej sali przypominającej ogromne Koloseum.
Posadzono mnie w środku sali, przykłuto do jakiegoś krzesła. W okół było
pełno narzędzi... Nagle podszedł do mnie gróby chłop i wzioł długie,
ciężkie klucze hydrauliczne. Przyłożył mi je do palców u stóp i spytał.
-Jak masz na imię?
-Nie mam imienia... -Powiedziałam, a wykręcił mi palec. Ryknęłam z bólu.
-Jak masz na imię?
-Nie mam imienia...
Mężczyzna połamał mi palec...
--Jak masz na imię?
-Nie mam imienia...
Wyrwał mi paznokieć.
-Pytam po raz ostatni... Jak masz na imię?
-Nie mam imienia...
Powiedziałam, a on wyrwał mi palec. Wrzasnełam z bólu, a palec za chwilę
odrusł.... Mężczyzna robił to samo z każdym palcem po kolei, do póki
nie odpowiedziałam na pytanie, a stało się to do piero pod wieczór...
--------
Ponownie zabrano mnie na tortury, tym razem zadawano mi inne pytanie...
-Gdzie mieszkasz?
-Nie man domu... -Odparłam, a mężczyzna przekuł mi oko. Krzyknełam.
-Gdzie mieszkasz?
-Nigdzie.. -Powiedziałam, a zmiażdżył mi oko.
-Gdzie! !? -Ryknoł.
-...
Ten wyrwał mi oko. Zwinęłam się z bólu... Każdy element ciała Ghouli
szybko się regeneruje. Więc tortury trwały do pół nocy, a gdy uznano że
nic nie powiem zostawiono mnie w spokoju....
----
Dni mijały, codziennie robiono mi coś innego i codziennie zadawano inne
pytanie. Jednak nie złamali mnie. I pomimo tyłu wykręconych, połamanych,
wyrwany, poranionych części ciała, po mimo stonug w uszach, pająków w
gardle, skorpionów pod bluzką, gwałtów i tortur psychicznych nic mnie
nie złamało... To był 56 dzień, właśnie szykowałam się na kolejne
tortury... Cela otworzyła się, a światło wpadające do celi oświetliło
moje wychudzone, długie, zabliźnione ciało, zakłute w kajdany.
Spojrzałam na strażnika i ku mojemu zdziwieniu był to Naruto. Rozkół
mnie i wzioł na ręce, gdy nie byłam w stanie chodzić. Wtuliłam się w
niego, a gdy się obudziłam byłam w mojej jaskini... Ktoś stał nademną.
Spojrzałam w jego oczy, już czerwone.
-Naruto... -Przytuliłam go mocno do siebie...
Jego źrenice zaczęły migać jak kolorowe lampki.... A ja jak dziecko musiałam zacząć się bawić.
-Zepsułam... -Powiedziałam, gdy odkryłam jego oczy i jedno było czerwone, a drugie niebieskie.
-Samo się zepsuło... -Powiedział.
-O A teraz znowu niebieskie! -Powiedziałam i przytulam się do niego.
-Co?
-No niebieskie!
-O nie, nie, nie, nie! -Zaczoł. -To znaczy że on pewnie znowu jej odbiera życie, albo chamsko się bawi!
-Kto?
-Demon, o którym Ci mówiłem!
-A z którym demonem podpisałeś pakt?
-Nie mogę Ci powiedzieć...
-Chociaż jak wyglądał?
-Miał czarne włosy i niebieskie oczy.
To mógł być albo Mój brat albo demon o krwi czystej.
-Miał kolczyk w uchu? -Spytałam.
-Skąd wiesz?
-.......Naruto....... Ten z którym podpisałeś pakt to mój brat, syn
szatana.... -Powiedziałam znudzona. I wtedy wyczułam ten zapach... -No i
o wieku mowa. -Uśmiechnęłam się i podeszłam do niego.
-Kicia?! Co ty tutaj robisz?!-Spytał.
-Ty żmijo, taki cfany pakt to ja takich nie zawiązuje! -Zaśmiałam się i przytuliłam go.
-Widzę że Ryuk jest grzeczny.
-Tak... Wiesz co śmierdzisz. Idź się umyć.
-Nie...
-A będziesz kochanym bratem?
-Jak zwykle, jesteś oczkiem w głowie ojca i to dzięki tobie jestem na
takim stanowisku... A po za tym to cię kocham. -Powiedział czochrając
mnie.
-To zrub mu przysługę... -Pokazałam na Naruto.
-Jaką przysługę? -Spytał Zeref.
-Nie proszę o nic... -Bąknoł Naruto.
Zeref spojrzał na mnie podnosząc brew do góry. Westchnęłam głośno.
-Nie dam mu wolności! To moja ulubiona zabawka! -Syknoł na mnie.
-Ale, ale ale! Ja dla niego moje skamieniałe zimne serce roztopiłam! No i
ma prawo do mnie Kicia mówić... No no no i Ryuka widzi i kurczak na
trawie! -Spytałam na niego.
-Ehhhh.... Nie nawidzę cię, dobra ale masz mi to wynagrodzić...
-Zeref.... -Syknęłam.
-No dobra dobra! -Zasłonił się rękoma. -Dla ciebie wszystko tylko mnie znowu nie targaj.! -Krzyknął.
-A gdzie masz akrynologię?
-Została w domu...
-Co u ojca?
-Nadal cię kocha i nie wiem czemu chce cię widzieć...
-Po co? Już Ghoulem jestem...
-Może chcę coś innego.
-O boże! Nie pewnie znowu chodzi o jakomś duszę! Nie ja się nie godzę!
Już i tak mam ich za dużo! -Spytałam na niego. -A teraz PAKT!
-Popchnełam brata do Naruto. Ten wyciągnoł pakt i podał mu go.
-Pakt zerwany... -Powiedział i chciał odejść ale złapałam go za szaty i przyciągnęlam.
-A co z dziewczyną?
-Dusza czysta, do ciała zwrócona.
-Iiii?
-Przepraszam, nigdy więcej takich paktów i zabawy cudzymi uczuciami.
-Kocham cię braciszku! -Przytuliłam go.
-Proszę. Spojrzałam na mnie nie zmieniając się w demona odszedł. Wtedy
zrobiło mi się słabo. Naruto złapał mnie w ramiona. Spojrzałam w jego
oczy.
-Naruto.... -Dotknęłam jego policzka i spojrzałam na niego ciepło. Było
mi słabo ale to tylko dla tego że miałam długi kontakt z bratem....
------
Dzień jak co dzień, no może po za tym że nie mogłam zmienić się w
wilka... Poszłam więc do miasta i zjadłam paru ludzi. No i wyszłam na
zakupy. Moje czerwone włosy dzisiaj wyjątkowo mi przeszkadzały. Może
dlatego że każdy coś do nich miał? Westchnęłam cicho i poszłam do parku.
Gdy nagle ktoś we mnie walnoł. Upadłam na ziemię i zrobiłam z 3
przewroty w tył. Aż w końcu wylądowałam na moich czterech literach.
Zakręciło mi się w głowie więc otrzepałam ją by pozbyć się tego uczucia.
Nietrzeźwo spojrzałam na jakiegoś chłopaka i odziwo wyczułam na nim
zapach naszej sfory.
Torso?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz