Serce waliło mi jak oszalałe. Riki, ocknij się! Twój przyjaciel tam
tonie a ty stoisz jak głupia! Wskakuj do tej wody i go ratuj matole!
Potrząsnęłam głowa. Popatrzyłam na rzekę i Rasuto który pływał pod wodą.
Jednak teraz przestał się tak wiercić pod wodą niż wcześniej. Basiorowi
z każdą chwilą zaczynało brakować powietrza. Jednym dużym skokiem
wskoczyłam do wody. Zaczęłam płyną z stronę basiora. Był już pod wodą.
Zaczerpnęłam powietrza i zanurkowałam. Chwyciłam basiora i już chciałam
wypływać pływać gdy nagle powierzchnia wody zaczęła się oddalać.
Wcześniej bym bez problemu wypłynęła, a teraz to czułam się jak bym
znajdowała się w morzu. Nagle poczułam ból głowy, bardzo silny.
Wypuściłam powietrze, a Rasuto sam ,,wypadł” mi z łapy. Powoli zaczęłam
zamykać oczy. Po pewnym czasie były już zamknięte. Nie wiedziałam co się
dzieje, ale wiedziałam jedno: na pewno nie umarłam. Nie wiem dlaczego
tak myślałam. W końcu powróciła mi świadomość. Usłyszałam śmiech, czyjąś
rozmowę i śpiew, a także poczułam się jak bym była pod wodą. Powoli
zaczęłam otwierać oczy. Zauważyłam przed sobą rafę koralową, koniki
morskie i mnóstwo ryb. No i jak myślałam: jak najbardziej byłam pod wodą
i do tego oddychałam!
- Patrzcie, patrzcie! Otwiera oczy!- usłyszałam piskliwy głosik.
Spojrzałam w stronę z której dochodził. Niedaleko mnie pływała grupka
składająca się z paru rybek i z trzech koników morskich.
- Ten też się budzi!- zawołam jeden konik morski i popłyną tak, że
znajdował się po mojej prawej stronie. Leżał tam Rasuto. Podniosłam
lekko głowę.
- Zobaczcie!- krzyknęły dwie rybki. Rasuto również podniósł głowę. Wiadomo, on tez mógł oddychać pod wodą.
- Rasuto, jak się czujesz?- zapytałam basiora.
- Trudno mi określic…- odpowiedział.
- Rasuto, Rasuto!- krzyknęła grupka stworzeń.
- E… Wiesz o co chodzi Riki?- zapytał mnie zdezorientowany Rasuto.
- Riki, Riki!- znowu krzyknęłam grupka.
- Nie, nie wiem- odpowiedziałam.
- Witam was!- usłyszałam donośny głos. Spojrzałam w stronę z której
dochodził. Rasuto również to uczynił. W nasz stronę zmierzała Bogini
wody, mórz i oceanów- Mizu. Wadera o białej sierści i granatowych
skrzydłach.
- Witaj Mizu, bogini wody- powiedziałam po czym wstałam i zachwiałam się lekko.
- Witaj Mizu- rzekł Rasuto i również wstał.
- Czy mogłabyś nam wyjaśnić jak my tu trafiliśmy i co tu robimy?- zapytałam patronkę. Wadera skinęła głowa.
- Znajdujecie się w mojej krainie. A dlaczego tu trafiliście? Otóż
zauważyłam, że ty basiorze zacząłeś tonąć, a twoja koleżanka wskoczyła
do wody by cię uratować. Wszystko widziałam. Jednak wiedziałam o jednym
czego wy nie wiedzieliście. Tobie wadero, zabrakło by powietrza na
wypłynięcie. Nie pozwolę by jakiekolwiek wilki zginęły na mich oczach-
skończyła bogini.
- Dziękujemy ci bardzo za ratunek, lecz teraz byśmy poprosili o powrót
do naszego świata. Uczyniłabyś to?- zapytał Rasuto, Mizu.
- Jak najbardziej. Jednak chciałabym wam coś dać…- powiedziała bogini.
- Niby co?- zadał jej pytanie Rasuto. Patronka zaśmiała się tylko. Nagle
poczułam ból głowy oraz serca który rozprzestrzeniał się po całym
ciele. Zamknęłam oczy i znów straciłam przytomność. Po pewny czasie
byłam już przytomna. Poczułam pod sobą liście które spadły z drzewa,
usłyszałam śpiew ptaków i wyczułam zapach świeżego powietrza. Otworzyłam
oczy. Niby wszystko było na swoim miejscu jednak widziałam inaczej.
Wstałam po czym chciałam się rozciągnąć. Wyprostowałam przednie łapy.
Jednak nie zobaczyłam przed sobą moich łap a ludzkie ręce! Usiadłam
przestraszona. Zaczęłam się oglądać. Człowiek jak się patrzy! Ubrana w
czarne trampki, czarna bluzę i białą koszule. Podeszłam na czworaka do
rzeki, ponieważ niedaleko niej zostaliśmy ,,wyrzuceni”. Spojrzałam w
taflę wody i ujrzałam swoje odbicie. Ludzka twarz. Ludzka… No i może nie
,,człowiek jak się patrzy” bo oczy miałam neonowe. Posiadałam jeszcze
neonowe słuchawki. Nie mogłam w to uwierzyć, lecz teraz rozumiem co
chciała nam dać Mizu… Wielkie dzięki! Po chwili przemyśleń wstałam. Z
lekkim trudem chodziłam jednak w końcu się przyzwyczaiłam. Zaczęłam
szukać Rasuto. W końcu dostrzegłam chłopaka leżącego na trawie którym
raczej był Rasuto skoro ja się zmieniłam w człowieka/basiora
<Rasuto? Nie wiedziałam czy chcesz byśmy pisali jako ludzie czy jako
wilki więc zrobiłam dwa zakończenia opowiadania. W kolejnym się dowiem,
czyż nie? xd>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz