Spojrzałam na basiora cicho wzdychając, widać było że nie ma pomysłu na
następny krok, szybko więc musiałam coś wymyśleć, byśmy nie zamilikl tu
na wieków wieki amen, chwilę zastanowiłam się nad tym co by tu porobić,
gdy do głowy wpadł mi wspaniał pomysł, uśmiechnełam się patrząc na
Torso.
-Czemu się tak cieszysz ? ... zapytał patrząc na mnie swoim spokojnym wzroikem.
-Mam świetny pomysł ... odpowiedziałam wesoło.
-To znaczy jaki ? .... dopytał patrząc na mnie.
-Zaufasz mi ? ... zapytałam.
-No nie wiem..... odpowiedział niepewnie.
-Proszę obiecuję nie będzież żałował.
Basior westchną cicho zgadzając się, więcej nie dopytując.
Ucieszyłam się biegnąc przodem, basior ruszył za mną, droga do mojego
ulubionego miejsca nie zajeła nam dużo czasu, w końcu znałam ją na
pamięć więc nie mogliśmy się zgubić, zatrzmałam się na szczycie pewnej
góry patrząc przed siebie, widok który napotkałam za karzdym razem,
zaskakiwał mnie tak samo mocno.
Spojrzałam na Torso uśmiechając się.
-Co o tym myślisz ? ... zapytałam.
-Ale o czym ? ... dopytał.
-No o tym miejscu, nie zdaja ci się być bardzo wyjądkowe ? ... zapytała.
<Torso?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz