Od rana bolała mnie głowa... Obudziłam się czując ogromny ból w tym
miejscu... Myślałam, że rozerwie mi głowę. Loth podeszła do mnie i
wtuliła się w moje futro. Wzięłam ją na grzbiet. Powoli poszłam do
wodopoju. Może to pomorze... Jednak zanim tam doszłam, parę razy
walnęłam w jakieś drzewo, czy kamień. Gdy doszłam, Loth usiadła na
drzewie. Ja opadłam przy brzegu, łapą wirując po wodzie. Zamknęłam
oczy... Czułam, jakby ktoś wbił mi igłę w brzuch. Ale tak było na
prawdę. Rozszerzyłam oczy, widząc rozmazaną postać stojącą nade mną.
- K..kim jesteś?- spytałam cicho.
- Ach... Muszę cię z tąd zabrać..- powiedział męski, a równocześnie miękki i delikatny głos.
Czułam jak bierze mnie na ręce. Potem już zemdlałam.
Xxx
Lekko uchyliłam oczy. Teraz widziałam wyraźnie wszystko... Byłam w
mieście. A dokładniej w opuszczonym budynku. Wszystko było szare. Oprócz
chłopaka, który wpatrywał się we mnie.
- Coś ty za jeden?!- spytałam, cofając się w kąt. Chłopak wstał i podszedł do mnie.
Zerwałam się na nogi. Nogi?! Poczułam się dziwnie...upadłam.
- Uważaj!- spojrzał na mnie.- jestem Kiro... A ty?
- G...galaxy.- sięgnęłam.
Chłopak miał krótkie, czarne włosy, oraz niebieskie oczy. Był mojego wzrostu.
Spojrzałam na swoje ciało... To teraz nie było ciało wilka...a człowieka!
- Co się ze mną dzieje?!- wrzasnęłam.
- To.. Chyba moja wina.- kiro podrapał się po głowie.
- Jak to?- zdziwiłam się.
- Eh..chodź.- podał mi rękę. Jednak odepchnęłam ją i wstałam, czekając
aż chłopak zrobi pierwszy krok. Podał mi lusterko... Widząc moją
twarz... Jak to się stało?
Nagle miałam dluhie, białe jak śnieg włosy, oczy jak niebieski kryształ i
czane pomalowane usta. Ręką przejechałam po jedwabistych włosach.
Spojrzałam na ręce. Były tak dziwne... Blade, jak reszta cery.
Zacisnęłam je w pięści. Zauważyłam też tatuaż na mojej szyi, oraz mój ukochany Chiński napis na nodze.
- Ty to zrobiłeś?- Zwróciłam się twarzą do niego.
-Ja...nie chciałem!
Na jego "nie chciałem", prychnęłam i zaczęłam szukać drzwi, czegoś, gdzie można by wyjść na zewnątrz.
- Czego szukasz?- Zdziwiłsię.
-Wyjścia! A czego niby?!- Warknęłam.
- TAK, chcesz wyjść?- Spytał, podkreślając TAK. Spojrzałam na swój ubiór. Rzeczywiście, iść w jakiś łachach nie należy.
- Pójdę po jakieś ciuchy dla ciebie.- Jego kącik ust delikatnie się podniósł.
Usiadłam przy oknie, patrząc na wszystkich. Nigdy, przenigdy nie
myślałam, że stanę się jedną z nich. Ale nie chcę! Wolę być wilkiem! Jak
to się w ogóle stało?! I...co ON ma z tym wspólnego.?
Po jakiejś godzinie, zjawił się z siatką ubrań. Położył je przede mną i gdzieś poszedł.
CDN


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz