Basior powoli się oddalał. Nie robiło mi to większej różnicy. Właściewie
ro bawiło mnie zachowanie wilka. Czy on jest poważny? Wstałam i poszłam
za nim chcąc zobaczyć granicę jego wytrzytmałości.
- Halo! Alioss! Nie powinieneś uciekać! No chyba, że tchórzysz... -
powiedziałam po chwili. Baior wyraźnie się zdenerwował. Sierść stanęła
mu dęba, wysunął pazury i obnażył kły.
- Uważąj! - wysyczał.
- Bo co?
- Nie chcesz poznać mojej złej strony. - stwierdził poważnym tonem.
- Czyżby. Skoro jesteś już taki zdenerwowany to wyrzuć to z siebie.
- Nie bądź taka mądra! - kryknął nadal stojąc do mnie tyłem.
Rozprostował skrzydła i zawarczał. Następnie znów począł iść przed siebie tupiąc ze złością.
- Uuu. Ktoś tu jest zły - zadrwiłam.
- Że co?! - odwróciła się i skoczył na mnie przygniatając mnie do ziemi. - Jak śmiesz tak mówić?!
- To widać... - przewróciłam oczami. - Nie boję się!
- Za chwilę będziesz się bać - warknął.
- - zapewniam, że mam odpowiednią moc, aby się z tobą droczyć - odparłam
z poirytowaniem. Odepchnęłam go i zmieniłam się w Demona
Elektryczności. Teraz to ja krzyknęłm:
- Teraz to ty uważaj! Jeśli mnie zdenerwujesz to solidnie ucierpisz!
<Alioss? Mało weny>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz