piątek, 13 listopada 2015

O to ja człowiekiem jestem- Luna poznaje inny świat

To był zwykły niczym nie różniący się od pozostałych dni dzień,tak samo jak każdego dnia rano obudziły mnie pierwsze promienie słońca,po woli otworzyłam jeszcze zmęczone oczy rozglądając się po jaskini w której znajdowałam się co dzień, monotonia życia po woli zaczęła mnie dołować, każdego dnia robiłam to samo, każdego dnia wstawałam by być, żyłam by żyć czułam się jak więzień własnego ciała,tak samo jak każdego dnia wyszłam z jaskini, by .... yh sama już nie wiem po co, sama nie wiedziałam czy tego właśnie chcę, zastanawiałam się nad sensem swego życia.
Co dzień patrząc na swoje odbicie miałam wrażenie, że ta osoba w odbiciu to tak na prawdę nie ja, może wydawać się to dziwne jednak taka jest prawda,ja nie tylko czułam się jak wiezień, można rzec że nawet nim byłam, może i nie było to widoczne jednak ja czułam to z dnia na dzień coraz mocniej.
Dzisiejszego dnia tak samo jak poprzedniego ruszyłam nad jezioro, lubiłam tu przychodzić może dla tego,że to miejsce stawało się już dla mnie magiczne, to przy nim zdarzyło mi się wiele fantastycznych przygód,spojrzałam w swoje odbicie cicho wzdychając, to właśnie tu siedziałam do samego wieczora myśląc nad sensem swojego już bez sensownego życic.
Księżyc był dziś w pełni wyglądając tak wspaniale, podobał mi się kusząc swoim urokiem, z nieba po woli i samotnie zaczęła spadać jedna samotna gwiazda, uśmiechnęłam się patrząc na nią, a z moich oczu popłynęły łzy, pewnie zastanawiacie się dla czego co takiego wydarzyło się właśnie teraz, to nie jest z byt skąp likowana odpowiedz, widząc samotną gwiazdę widzę siebie,całe moje życie które spędziłam samotnie, wszystko powraca jak zły koszmar.
Gwiazda spadła opuszczając niebo, coś natchnęło mnie by pobiec w jej stronę, ruszyłam do lasu szukając gwiazdy, dobrze wiedziałam że nie mogłam jej znałeś, jednak coś kazało mi iść dalej i wciąż dalej, nie opierałam się biegnąc przed siebie, to właśnie tej nocy z jednej strony spodlało mnie coś niesamowitego, a z drogiej można rzec że był to mój największy koszmar.
Zatrzymałam się w lesie rozglądając po okolicy, wszędzie było ciemno, cicho i tak przerażająco, postanowiłam iść przed siebie szukając wyjścia z tego lasu, jednak idąc dalej miałam, wrażenie że oddalam się od watahy, miast być coraz bliżej ja byłam wciąż dalej, w tedy na swej drodze spotkałam chłopaka który widząc mnie od razu podszedł do mnie przyglądając mi się.
-Co tu robisz ? jesteś tu sama ? a może zgubiłaś się ? ... pytał tak jak by myślał że ma szanse zrozumieć moją odpowiedz, cofnęłam się jedynie przyglądając się mu.
-Nie bój się mnie, pomogę ci daj tylko swoją dłoń ... szepnął uśmiechając się.
Uniosłam łeb do góry patrząc na niego, jak na trochę nie z byt normalnego człowieka.
-Mówisz do mnie tak jak być, wiedział ż możesz mnie zrozumieć .... mruknęłam siadając na ziemię.
-Tak właściwie to mogę cię zrozumieć .... odpowiedział spokojnie uśmiechając się.
Spojrzałam na twarz chłopaka byłam bardzo zaskoczona od razu podeszłam do niego.
-Jak, jak możesz mnie rozumieć ? ... zapytałam zaskoczona.
-Normalnie,zaufaj mi a coś ci pokarze ... powiedział wyciągając swoją dłoń do mnie, na początku nie zbyt pewna przyglądałam się jego dłoni, zastanawiając się czy mogę mu zaufać, by następnie po dłuższej chwili podać mu ją, to właśnie w tedy stałam się kimś kim nigdy nie chciałam, nie wiem jak to zrobił ale dziwnym trafem moja osoba stała się człowiekiem,księżyc zaczął świecić jeszcze mocniej niż przedtem, oczy chłopaka zmieniły się, a już po chwili stałam przed nim w ludzkiej postaci, miałam długie białe jak śnieg włosy i bladą twarz jak śnieżka.
Patrzyłam na mężczyznę wystraszona oraz załamana, nie chciałam stać się człowiekiem, bo tego bałam się najbardziej, byłam wilkiem i chciałam by tak pozostało,jednak jak widać życie płata nam niesamowite figle, układając i bawiąc się naszym życiem po swojemu, zacisnęłam zęby powstrzymując łzy które chciały napłynąć do moich uszu zapytałam się go dla czego to zrobił, jednak ten chyba nie miał zamiaru mi odpowiedzieć,złapał mnie za nadgarstek wpychając do jakiegoś pojazdu, wystraszona najpierw chciałam krzyczeć, jednak po chwili uświadomiłam sobie że to nie ma sensu, milczałam więc dusząc strach, gniew i smutek w sobie.
Chłopa zawiusł mnie do jakiegoś dziwnego miejsca, stanął przed braną każąc mi wyjść, nie mając nic do stracenia robiłam wszystko czego chciał, po woli jednak nie zbyt ufnie wyszłam z auta podchodząc do niego, chłopak złapał mnie za nadgarstek ciągnąc do dziwnego zamku.
Następnie wpychając mnie do niego,sam jednak nie wszedł uśmiechając się kpiąco do mnie, po chwili rzucił mi jakieś urzondzenie przed nogi mówiąc.
-W razie potrzeby dzwoń, chodź nie wiem czy będzie ci to potrzebne.... powiedział patrząc na mnie, chciałam mu coś odpowiedzieć jednak ten jedynie zamykając wielkie wrota chyba odchodząc.
~Zniknął i zostawił mnie tu samą ... pierwsze co przyszło mi do głowy gdy rozejrzałam się po pomieszczeniu, jednak coś nie dawało mi spokoju, w zamku roznosił się zapach, nie był to zapach jedzenia wręcz przeciwnie miałam wrażenie,że w pomieszczeniu jest pełno krwi, wiem wiem, to może wydać się dzine jednak całe te pomieszczenie było dziwne, a zapach unosił się po całym zakmu, po woli ruszyłam przed siebie rozglądając się po wielkich pomieszczeniach,zamek musiał mieć ze sto lat, poniewasz był bardzo stary i zniszczony,wszędzie było ciemno no prawie, dopiero teraz zauwarzyłam,że w jednym pokoju świeci się sama nie wiem może świeca a może nie, postanowiłam wejść tam by sprawdzić czy może, jakiś człowiek nie siedzi tu umierając, weszłam do pokoju rozglądając się, to właśnie w tedy na kanapie ujrzałam leżącego chłopaka, szybko podeszłam do niego pytając czy żyje chłopak nie zareagował więc delikatne dotknęłam jego klatki,dziwne lecz miałam wrażenie że on nie oddycha, co za tym idzie nie żyje, wciągnęłam z kieszeni owy przedmiot, który dostałam od tamtego chłopaka, chciałam go użyć lecz chłopak leżący na kanapie złapał za niego patrząc na mnie, nawet nie wiecie jak zdziwiona i wystraszona była moja twarz gdy złapał mnie za ręce popychając na łóżko, moje serce waliło a on drwił zemnie uśmiechając się wrednie.
-Zaopiekuję się tobą .... szepną mi do ucha oblizując wargi, po chwili poczułam jak jego język dotyka mojej szyi, wystraszona nie wiedziałam co mam robić, zaczęłam szarpać się i wyrywać, chłopaka najwidoczniej bawiło to co robię bo śmiał się, nie wypuszczając mnie z pułapki.
Nagle nie wiadomo skąd pojawił się jeszcze jeden chłopak, którego imienia nie znałam, jednak mogłam usłyszeć imię mojego oprawcy zwał się Akato dziwne imię jednak tak go nazywali, chłopak dopiero w tedy puścił mnie, w tym momencie dowiedziałam się że jest on młodszym bratem Riuko.
Riuko to chłopak który przyszedł przed chwilą zwracając bratu uwagę na jego nie zbyt odpowieziale i nie zby mile zachowanie, dopiero w tedy mogłam być wolna, chciałam uciec stamtąd jednak ni wiedziałam jak,nie znałam drogi ucieczki patrzyłam na tą dwójkę mając ochotę uciec gdzie, pieprz rośnie, Riuk rozkazał mi iść za sobą, tak też postąpiłam byłe by najdalej od Akato.
Jednak i on postanowił być przy rozmowie z jego starszym bratem.
Riuk przedstawił się chcąc dowiedzieć się kim jestem, i co robię w tym dziwnym miejscu.
-Ja .... zaczęłam jednak nie dane było mi dokończyć gdyż obok mnie pojawił się jeszcze jeden chłopak który gadał od rzeczy, jednak nie to było najgorsze, nie rozumiałam dla czego polizał mnie po policzku mówiąc o tym jak smakuje, w tedy za mną znów pojawił się inny chłopak i któremu również zachciało się polizać mnie w policzek, wystraszona zakryłam się rękami nie rozumiejąc o co im chodzi, czy chcieli bym była ich zabawką, a może bawiło ich, to że nie wiem co się dzieje.
Najstarszy z tej czwórki zwrócił uwagę całej reszcie, w tedy również dowiedziałam się,że ta czwórka to rodzeństwo, nie spodziewałam się tego, no niby i dwóch z nich było podobnych do siebie, jednak tylko dwóch, a było ich czterech, może byli przyrodnimi braćmi w końcu to nic złego.
Najbardziej jednak dziwiła mnie reakcja i gadka Akato, który myślał sobie że teraz zostanę jego własnością, nie doczekanie jego, nie jestem zabawką i nie jestem rzeczą, nie pozwolę się mu tak traktować,może i byłam delikatna, słaba i bardzo naiwna jednak, umiałam odróżnić rzecz od istoty żyjącej, jak widać oni niestety nie potrafili tego robić, bo kłócili się o mnie jak o mięso.
Tak jak bym nie żyła, chodź stałam przerażona patrząc na nich, bałam się odezwać, bałam się ruszyć, nie wiedziałam czy chcę tu stać, po prostu moje ciało zamarzło oczy wiście nie dosłownie.
Zastanawiałam się teraz co dalej zemną będzie, czy przeżyję, czy zostanę uwolniona, czy może zabiją mnie, tyle myśli nasuwało mi się na myśl, a najgorsze jest to,że nie mogłam poznać odpowiedzi, na chodź by jedno z nich.

CDN

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon
NewMooni
SOTT