Spojrzałam na niego zdziwiona jednak nie pytałam o nic i oznajmiłam krótko:
-Niech ci będzie- Basior szybko ulotnił się pośród drzew. Zastanawiałam
się skąd on bierze tyle energii, ja ledwo co na łapach stałam. Weszłam
do środka swojej jaskini wdychając z radością zatęchłe powietrze które
panowało wewnątrz. Ułożyłam się na posłaniu, które wykonałam ze futer i
skór zwierząt, których udało mi się upolować. Gdy tylko położyłam łepek
na łapach odrazy zasnęłam
**Parę godzin później**
Obudziłam się wyspana za wszystkie czasy, jednak ociągałam się ze
wstaniem. Po paru minutach przeciągnęłam się zaspana i wstałam. Wyszłam
na chwile na dwór by sprawdzić jaka jest pora dnia, do zmroku zostało
jeszcze parę godzin. Wróciłam z powrotem do środka i zaczęłam sprzątać w
jaskini. Wszystkie swoje bronie, wypolerowałam i ułożyłam równo pod
ścianą, gdy skończyłam spojrzałam usatysfakcjonowana na wyniki swojej
pracy. Z każdym dniem moja kolekcja się powiększała co bardzo mnie
cieszyło. Sama nie wiem co dlaczego ,ale po prostu uwielbiałam poznawać
nowe rodzaje broni i ich historie. Skończywszy ruszyłam od razu pod
ścianę w której wydrążyłam skalne półki, było one proste i równe.
Zdjęłam wszystko co się na nich znajdowało i stałam kurz, który
przysłaniał wypolerowaną skalną powierzchnie. Gdy skończyłam ustawiłam z
powrotem wszystkie czarne buteleczki, w większości z nich znajdowały
się trucizny i jady, jednak w paru znajdowały się maści i lekarstwa.
Podczas porządków rozmyślałam o niespodziance o której mówił Errora,
ciekawe o co mogło mu chodzić. Gdy skończyłam miałam nadal dość sporo
czasu, postanowiłam wiec wybrać się na polowanie, raczej nie ja tylko
mój brzuch, który głośno burczał nie dając mi spokoju. Wyszłam z jaskini
i zaczęłam węszyć nosem, na początku próbowałam wychwycić woń, która
unosiła by się w powietrzu, gdy udało mi się to zrobić , z nosem
przytwierdzonym do podłoża ruszyłam tropem zwierzyny. Po dość długim
czasie do moich uszu dobiegły szelesty, które dochodziły zza krzaków.
Weszłam powoli w plątaninę suchych i nagich gałęzi, na szczęście dzięki
temu iż nie miały one liści nie wytwarzałam nie potrzebnego hałasu. Gdy
znalazłam się na małej polanie, na której rosły, różne rośliny zielne.
Po środku ,na przeciw mnie stała młoda sarna, która żałośnie zawodziła i
wolała swą rodzinę, musiała najwyraźniej oddzielić się od swego stada.
Dzieliła nas odległość paru metrów, którą pokonałam sprintem, zanim
zwierze się zorientowało, leżało powalone na ziemi. Unieruchomiłam sarnę
i wgryzłam się w jej szyje, by przestała się szamotać, zwierze, jednak
gdy poczuło ból wierzgnęła tak mocno, że wstała odpychając mnie przy
okazji. Szybko się podniosłam by nie zostać przez nią stratowana. Nie
mając ochoty na te gierki uśmierciłam ją wbijając w jej pierś cienisty
kolec. Gdy sarna przestała się ruszać a z jej oczu ulotniła się ostatnia
iskierka życia przystąpiłam do jedzenia. Już od dawna nie jadłam nic
treściwego ,dlatego gdy skończyłam zostały same białe kości. Byłam
zadowolona ponieważ większość moich polowań kończyło się klęską.. Gdy
znalazłam się znów w swojej jaskini, weszłam do źródełka znajdującego
się po środku, wymoczyłam się w ciepłej termicznej wodzie, do której
wlałam przyjemny ziołowy płyn do kąpieli. Po dłuższym czasie wyszłam ze
zbiornika i usadowiłam się na posłaniu odprężona. Parę minut później
usłyszałam znajomy mi głos basiora:
-Annie? Mogę wejść?-Uśmiechnęłam się delikatnie oznajmiając:
-Jasne- Na szczęście moje futro zdążyło wyschnąć, dzięki czemu nie
wyglądałam jak zmokła kura, dzięki olejkowi stało się ono miękkciejsze i
bardziej lśniące. Gdy ujrzałam basiora wstałam i zapytałam:
-No...to o jaką niespodziankę chodziło?
(Error? Chyba tak)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz