sobota, 14 listopada 2015

Od Annabell c.d Errora

Spojrzałam na niego zdziwiona jednak nie pytałam o nic i oznajmiłam krótko:
-Niech ci będzie- Basior szybko ulotnił się pośród drzew. Zastanawiałam się skąd on bierze tyle energii, ja ledwo co na łapach stałam. Weszłam do środka swojej jaskini wdychając z radością zatęchłe powietrze które panowało wewnątrz. Ułożyłam się na posłaniu, które wykonałam ze futer i skór zwierząt, których udało mi się upolować. Gdy tylko położyłam łepek na łapach odrazy zasnęłam
**Parę godzin później**
Obudziłam się wyspana za wszystkie czasy, jednak ociągałam się ze wstaniem. Po paru minutach przeciągnęłam się zaspana i wstałam. Wyszłam na chwile na dwór by sprawdzić jaka jest pora dnia, do zmroku zostało jeszcze parę godzin. Wróciłam z powrotem do środka i zaczęłam sprzątać w jaskini. Wszystkie swoje bronie, wypolerowałam i ułożyłam równo pod ścianą, gdy skończyłam spojrzałam usatysfakcjonowana na wyniki swojej pracy. Z każdym dniem moja kolekcja się powiększała co bardzo mnie cieszyło. Sama nie wiem co dlaczego ,ale po prostu uwielbiałam poznawać nowe rodzaje broni i ich historie. Skończywszy ruszyłam od razu pod ścianę w której wydrążyłam skalne półki, było one proste i równe. Zdjęłam wszystko co się na nich znajdowało i stałam kurz, który przysłaniał wypolerowaną skalną powierzchnie. Gdy skończyłam ustawiłam z powrotem wszystkie czarne buteleczki, w większości z nich znajdowały się trucizny i jady, jednak w paru znajdowały się maści i lekarstwa. Podczas porządków rozmyślałam o niespodziance o której mówił Errora, ciekawe o co mogło mu chodzić. Gdy skończyłam miałam nadal dość sporo czasu, postanowiłam wiec wybrać się na polowanie, raczej nie ja tylko mój brzuch, który głośno burczał nie dając mi spokoju. Wyszłam z jaskini i zaczęłam węszyć nosem, na początku próbowałam wychwycić woń, która unosiła by się w powietrzu, gdy udało mi się to zrobić , z nosem przytwierdzonym do podłoża ruszyłam tropem zwierzyny. Po dość długim czasie do moich uszu dobiegły szelesty, które dochodziły zza krzaków. Weszłam powoli w plątaninę suchych i nagich gałęzi, na szczęście dzięki temu iż nie miały one liści nie wytwarzałam nie potrzebnego hałasu. Gdy znalazłam się na małej polanie, na której rosły, różne rośliny zielne. Po środku ,na przeciw mnie stała młoda sarna, która żałośnie zawodziła i wolała swą rodzinę, musiała najwyraźniej oddzielić się od swego stada. Dzieliła nas odległość paru metrów, którą pokonałam sprintem, zanim zwierze się zorientowało, leżało powalone na ziemi. Unieruchomiłam sarnę i wgryzłam się w jej szyje, by przestała się szamotać, zwierze, jednak gdy poczuło ból wierzgnęła tak mocno, że wstała odpychając mnie przy okazji. Szybko się podniosłam by nie zostać przez nią stratowana. Nie mając ochoty na te gierki uśmierciłam ją wbijając w jej pierś cienisty kolec. Gdy sarna przestała się ruszać a z jej oczu ulotniła się ostatnia iskierka życia przystąpiłam do jedzenia. Już od dawna nie jadłam nic treściwego ,dlatego gdy skończyłam zostały same białe kości. Byłam zadowolona ponieważ większość moich polowań kończyło się klęską.. Gdy znalazłam się znów w swojej jaskini, weszłam do źródełka znajdującego się po środku, wymoczyłam się w ciepłej termicznej wodzie, do której wlałam przyjemny ziołowy płyn do kąpieli. Po dłuższym czasie wyszłam ze zbiornika i usadowiłam się na posłaniu odprężona. Parę minut później usłyszałam znajomy mi głos basiora:
-Annie? Mogę wejść?-Uśmiechnęłam się delikatnie oznajmiając:
-Jasne- Na szczęście moje futro zdążyło wyschnąć, dzięki czemu nie wyglądałam jak zmokła kura, dzięki olejkowi stało się ono miękkciejsze i bardziej lśniące. Gdy ujrzałam basiora wstałam i zapytałam:
-No...to o jaką niespodziankę chodziło?

(Error? Chyba tak)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon
NewMooni
SOTT