- Czekaj! - krzyknąłem za oddalającą się Waderą
Nieznajoma zatrzymała się i odwróciła głowę w moją stronę,patrząc na mnie lekko zniecierpliwionym wzrokiem.
- Tak ?
- No wiesz - Podszedłem do niej - Jak chcesz to mogę cię oprowadzić po terenach watahy
- Nie potrzebuję pomocy kogoś takiego... - Tutaj Wadera spojrzała na mnie krytycznie - ... Jak ty
- Ok,nie narzucam się - Uśmiechnąłem się - To może chociaż zdradzisz mi swoje imię ?
- Lexington - Fuknęła krótko i oddaliła się
No jasne,że za nią pójdę.Nie byłbym sobą,gdybym za nią nie
poszedł.Zmieniłem się w cień i skradałem się za nową Waderą.Nie widziała
mnie,w jej oczach byłem tylko zwykłym cieniem.
< Lexington? Proszę nie bij >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz