Mruknęłam:
-Może-Nie wierzyłam w żadne bóstwa, dla mnie były to tylko legendy i
podania. Jednak skoro ten basior podobno widział boga....nieeee to
niemożliwe. Przyglądałam się otoczeniu, byłam zachwycona tym miejscem,
było to zupełne przeciwieństwo sterylnej i małego pokoju w którym
spędziłam większość życia. Nie wiele myśląc wspięłam się szybko na
drzewo, owinęłam ogon na grubej gałęzi i zawisłam głową w dół.
Uśmiechnęłam się było to bardzo fajne wisieć tak parę metrów nad ziemią,
basior przypatrywał mi się uśmiechając. Zaczęłam się kołysać aż
rozkołysałam się na tyle że puściwszy się wylądowałam na innej gałęzi.
Nie chciałam już schodzić dlatego wędrowałam po gałęziach wysokich
drzew, dzięki ogonowi łatwiej było mi utrzymać równowagę. No proszę w
końcu się na coś przydaje. Gdy szłam zamyślona usłyszałam w głowie cichy
szept:
-Miły ten basior co nie?
-Masz racje Rin, a teraz cisza. Wiesz że nie lubię gdy do mnie mówisz.
-Oj tam. Chce ci tylko powiedzieć byś była dla niego miła
-Skoro tam mówisz. ty się tu przecież znasz na przyjaźni i radości.-Po
dłuższej chwili puszą wstrząsnął jakiś ryk, zdezorientowana strąciłam
równowagę i zaczęłam upadać. Odruchowo wyczarowałam skrzydła, dzięki
którym zaczęłam odpadać wolniej. Wylądowawszy delikatnie na ziemi
skrzydła znikły tak szybko i nagle jak się pojawiły. Jak ja dawno nie
czarowałam, było to przyjemne uczucie jakbym pozbywała się nadmiaru
negatywnych emocji. Basior spojrzał na mnie z uśmiechem, po czym
oznajmił:
-Może już chodźmy, lepiej nie denerwować tutejszych mieszkańców
-Aleeee ja chciałam spotkać Midoriego
-Na pewno kiedyś go spotkasz
-Mam nadzieje-Wyszliśmy z lasu i znów powróciliśmy do Stardust Forest. Uśmiechnęłam się do basiora i oznajmiłam:
-Dziękuje, że mnie oprowadziłeś
(Przepraszam ,że znowu musiałeś czekać :/ )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz