środa, 2 września 2015
Od Meredith do Toshiro
-Utknąłem. Mogłabyś mi pomóc?- spytał basior.
Nie potrafiłam opanować śmiechu. Zaczęłam tarzać się po ziemi, próbując przestać.
-Tosiek, no i czemu tyle jadłeś...?
-Mei, pomóż...
-A może trochę się z Tobą podroczę...- uśmiech nie schodził mi z twarzy.
Skoro tak, to... Meredith, proszę, błagam pomóż!
Patrzyłam się na wilka, z którym kiedyś ciągle robiłam tyle rzeczy...
-Ech- westchnęłam.- Jeśli muszę...- podeszłam bliżej.- Wciągnij brzuch, próbuj posunąć się do przodu, a ja będę Cię ciągnąć. Gotowy? Jeden, dwa, trzy...
Po chwili Toshiro został uratowany. Pociągnęłam go jednak za mocno i przewrócił się na mnie tak, że patrzyliśmy sobie prosto w oczy. Leżeliśmy w ten sposób jakiś czas. Wtedy czułam się, jakbym była najszczęśliwszą waderą na świecie.
-Przepraszam- powiedział podnoszący się Toshiro.
-Ale spokojnie, nic się nie stało.
Jak dla mnie ta chwila mogła trwać dłużej.
-No, towarzyszu, oto Źródła Schinzen!
<Toshiro? I jak?>
Szablon
NewMooni
SOTT
SOTT
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz